Paweł Michalewski. Ksiądz na rowerze

On

Kościół, szkoła, plebania… Jeśli myślisz, że życie księży ogranicza się głównie tych miejsc, to poznaj ks. Pawła Michalewskiego, zapalonego rowerzystę, triathlonistę, a w przyszłości zapewne triathlonowego Iron Mana. 

Ks. Paweł Michalewski jeszcze kilka lat temu, tuż przed święceniami kapłańskimi, ważył 140 kg. Dziś trenuje właściwie codziennie jazdę na rowerze, bieganie lub pływanie i imponuje sportową formą. Jak to się stało? – Wszystko zaczęło się od kontuzji kolana, której doznałem podczas gry w piłkę w seminarium. Fizjoterapeutka, do której trafiłem oprócz różnego rodzaju masażów zaleciła mi wzmacnianie kontuzjowanej nogi przez jazdę na rowerze lub pływanie. Zdecydowałem się na rower – opowiada ks. Michalewski.

Potrzeba leczenia kontuzji niespodziewanie zaczęła przeradzać się w wielką pasję. – Zacząłem bardzo interesować się jazdą na rowerze, poznawać nowe marki rowerów, techniki jazdy, style jazdy. A następnie wraz z pokonywaniem kolejnych kilometrów coraz bardziej mnie to wciągało – opowiada ks. Paweł. Sport wciągnął go do tego stopnia, że do jazdy na rowerze dołożył też bieganie i pływanie. Obecnie przygotowuje się do triathlonowych zawodów na dystansie 1/2 Iron Mana, które obejmują kolejno 1,9 km pływania, 90 km jazdy na rowerze i 21 km biegania.

Ksiądz w obcisłym stroju rowerowym, leginsach biegowych czy piance sportowej to dla wielu wciąż zaskakujący widok… Ks. Michalewski przyznaje, że na początku, kiedy parafianie go spotykali na trasie rowerowej, biegowej bądź na basenie, byli mocno zaskoczeni. – Wszystko przez to, że w Polsce obraz księży jest często bardziej mistyczny niż ludzki. Kapłana widzi się głównie w oficjalnej roli, najczęściej w kościele, a rzadko spotyka się go w zwykłych codziennych sytuacjach – tłumaczy kapłan.

Ks. Michalewski ten obraz stara się stopniowo zmieniać. Powołuje się na papieża Franciszka, który apeluje do kapłanów, żeby wychodzili do ludzi, spotykali się z nimi i rozmawiali. – Czasami właśnie w takich sytuacjach łatwiej jest podejść do księdza, o coś zapytać, porozmawiać na różne tematy – mówi ks. Paweł.

Odczarowanie obecnego wizerunku księży to też jeden z powodów, dla których duchowny prowadzi bloga ksiadznarowerze.blogspot.pl. –Może dzięki temu ludzie przychylniejszym okiem spojrzą na księdza w swojej parafii, który też może mieć jakieś swoje pasje – mówi kapłan.

Do tej pory z negatywnymi opiniami na temat swojej pasji ksiądz Michalewski spotykał się jedynie internecie. W takich sytuacjach zwykle zaprasza ludzi na prywatną rozmowę, wymianę argumentów. Do tej pory nikt jeszcze się nie pojawił.

Większość ludzi pozytywnie odbiera jednak sportowy zapał ks. Michalewskiego – kibicują mu, dopytują o kolejne zawody i przygotowania. – Mam też to szczęście, że mój bezpośredni przełożony, czyli ksiądz proboszcz, jest moim najwierniejszym kibicem – mówi ks. Paweł Michalewski.

Sport dla księdza Pawła to przede wszystkim lepsze zdrowie. – Nie mam na przykład problemu, żeby na wycieczce z młodzieżą przejść kilkanaście kilometrów po lesie – mówi. Do tego dochodzi też kwestia lepszej organizacji czasu.

Przede wszystkim jednak sportowa pasja umożliwia mu poznawanie nowych ludzi i odkrywanie pięknych miejsc. – Odkryłem rewelacyjne miejsca, o których nie miałem wcześniej pojęcia zaledwie kilkanaście kilometrów od mojego domu. Bez roweru zapewne nigdy bym ich nie poznał – mówi duchowny.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

bohaterownia.pl