Robert Szczerbaniuk. Na igrzyskach w Atenach walczył o siatkarskie złoto, dziś promuje nowy sport

On

Mistrz świata, sześciokrotny mistrz Polski, ćwierćfinalista igrzysk olimpijskich w Atenach, a do tego m.in. brązowy medalista mistrzostw Czech i Austrii. Robert Szczerbaniuk w wieku 40 lat nie tylko wciąż gra na wysokim poziomie w siatkówkę, ale rozwija dyscyplinę w Polsce zupełnie nieznaną.

Robert Szczerbaniuk już w wieku 35 lat miał jasno sprecyzowany plan na sportową emeryturę. – Chciałbym zostać trenerem, pracować z młodzieżą, siatkówka to całe moje życie – mówił w jednym z wywiadów. Nie przypuszczał, że kilka lat później nie dość, że będzie nadal czynnym zawodnikiem, to jeszcze zostanie prezesem i głównym promotorem Polskiego Stowarzyszenia Fistballu, sportu który w Polsce jest kompletnie anonimowy.

Na czym polega fistball? Najprościej rzecz biorąc to połączenie siatkówki i tenisa. Podobnie jak w tenisie piłka raz może odbić się od podłoża. Tym latem jest boisko trawiaste, a zimą hala. Piłkę odbija się jedną ręką zaciśniętą w pięść.

Robertowi Szczerbaniukowi sport na tyle się spodobał, że nie miał żadnych wątpliwości, kiedy z inicjatywą powołania fistballowego stowarzyszenia i jednocześnie reprezentacji Polski wyszedł jego przyjaciel Leszek Wróbel, który od lat mieszka w Austrii.

Pierwsze międzynarodowe spotkania nasza reprezentacja ma już za sobą. W 2016 r. na zaproszenia Światowej Federacji Fistballu uczestniczyła w mistrzostwach Europy, na których zajęła 7 na 8 miejsc. Na przyszłorocznych mistrzostwach Europy apetyty są na jeszcze wyższe miejsca.

Wcześniej Robert Szczerbaniuk chce jednak ten sport rozwinąć. – Teraz musimy się zająć przede wszystkim logistyką – pozyskać sponsorów, stworzyć pierwsze w Polsce boisko – tłumaczy prezes fistballowego stowarzyszenia.

Dobrą okazją do tego byłyby odbywające się we Wrocławiu World Games, mistrzostwa sportów nieolimpijskich. Niestety przedłużające się formalności związane z rejestracją stowarzyszenia uniemożliwiły Polakom start. – Szkoda, że nie wystąpimy na World Games, bo Polsat Sport był zainteresowany pokazaniem naszych spotkań, co bardzo by nam pomogło w rozmowach ze sponsorami. – Ale nie poddajemy się i walczymy dalej – podkreśla

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

bohaterownia.pl