Bartłomiej Kankowski. Ekstramalny lot na własnych skrzydłach

On

Alpy. Stoisz nad krawędzią przepaści. Nie dostrzegasz już piękna gór, nie napawasz się ciszą, która jest wokół. Jedyne co czujesz to obezwładniający stres. Ale nie cofasz się. 3,2,1 i rzucasz się w dół. Z zawrotną szybkością spadasz kierunku ziemi. Nagle rozkładasz ramiona i… lecisz! Prędkość dochodzi do 200 km/h, a Ty szybujesz między górami, niemal ocierając się o skały. Wolność w najczystszej postaci! Marzenie? Dla Bartosza Kankowskiego, wingsuit base jumpera to niemal codzienność.

Bartosz Kankowski stojąc na szczycie góry nigdy nie zrobił kroku w tył. Nawet, kiedy czekał go naprawdę trudny skok. Bo skoro już zdecydował się skakać, to dokładnie wie na co się pisze. Wszystko ma przygotowane perfekcyjnie – z filmów i z rozmów z innymi skoczkami dokładnie wie, jak wysoka jest skała i jak trudny będzie teren. A spadochron i kombinezon ma idealnie przygotowane i sprawdzone.

To właśnie specjalny kombinezon umożliwia szybowanie między górskimi szczytami. Na pierwszy rzut oka może przypominać lekki narciarski kombinezon. Ma jednak jeden istotny szczegół: między nogami i ramionami rozciągnięty jest dodatkowy materiał, który w locie nadmuchuje się powietrzem i działa niczym skrzydła. To one nadają siłę nośną i umożliwiają wykonywanie najbardziej skomplikowanych manewrów. Dopiero pod koniec lotu otwiera się spadochron, który umożliwia bezpieczne wylądowanie na ziemi.

Co czuje skoczek, kiedy rzuca się w przepaść i leci z prędkością dochodzącą do 200 km/h, w niewielkiej odległości mijając skały? – Do całego skoku podchodzę bardzo zadaniowo. Przede wszystkim się utrzymywać odpowiednią sylwetkę. Następnie jest analizowanie terenu i sterowanie. Emocje są przed i po skoku. W trakcie jest pełne skupienie – tłumaczy Bartosz Kankowski. Jak tłumaczy skoczek, prędkość lotu najmocniej czuć, kiedy zbliżasz się do skały.

Wingsuit base jumping to jeden z najniebezpieczniejszych sportów na świecie. Wypadki śmiertelne nie są niczym wyjątkowym. Połamań nawet nikt nie liczy.  – To jest sport bardzo trudny technicznie i w locie można popełnić wiele błędów. Poza tym dużo innych rzeczy po prostu może pójść nie tak. Ludzie rzucają się z klifów, budynków i tak naprawdę muszą zaufać nie tylko swoim umiejętnościom – ale również sprzętowi, który składa się z paru linek i materiałów – mówi skoczek.

Bartosz Kankowski kilka lat temu sam miał poważny wypadek. We francuskich alpach połamał obie nogi i rękę. Ratownicy śmigłowcem musieli ściągać go ze ściany, na której zawisł. Dlaczego mimo tego nadal ryzykuje życie?  – Po prostu od 16 roku życia uprawiałem spadochroniarstwo i to jest dla mnie jakiś kolejny etap. Kolejny krok, więcej emocji, nowa przygoda – wyjaśnia Kankowski.

Chcąc wykonać skok z wingsuitem trzeba mieć za sobą setki skoków ze spadochronem. Następnie skoki base jump, czyli skoki spadochronowe z różnych obiektów – budynków, mostów itp. Dopiero później można próbować swoich sił wingsuit base, ale jeszcze daleko od przeszkód i skał. – Myślę, że jeśli ktoś chciałby zacząć od zera i dojść do wingsuit base, to zajęłoby to parę lat – mówi skoczek..

Najpopularniejszym miejscem do uprawiania wingsuit base jumpingu są Alpy. Głównie dlatego, że w większości miejsc skoki są legalne, a na miejsce skoku bardzo łatwo się dostać. Polskie szczyty z punktu widzenia wingsuit base jumpera są mało atrakcyjne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

bohaterownia.pl